
Na jednym z wyjazdów łowieckich poznaliśmy właściciela gospodarstwa rybackiego, który nie tylko bardzo serdecznie nas przyjął ale także rozpoczął z nami bardzo ciekawą dyskusję dotycząca profesjonalnego gospodarowania zasobami na wodach śródlądowych oraz o życiu wszystkich stworzeń związanych z jeziorami i rzekami. Na naszą prośbę Pan Andrzej Abramczyk, bo tak się nazywał nasz gospodarz, przekazał nam napisany przez siebie artykuł, który przedstawia gospodarowanie wodami z punktu widzenia profesjonalnego rybaka. Panu Andrzejowi serdecznie dziękujemy za materiał i czekamy na kolejne (może o okoniach), a wszystkich zapraszamy do lektury.
System rybactwa w wodach płynących (rzeki, jeziora i zbiorniki zaporowe) opiera się na prowadzeniu racjonalnej gospodarki rybackiej przez osoby prawne i fizyczne na podstawie umów zawieranych ze Skarbem Państwa reprezentowanym obecnie przez Dyrektorów Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej (wcześniej Agencję Nieruchomości Rolnych/AWRSP). Użytkownik rybacki prowadzi swoją działalność w oparciu o operat rybacki, który obowiązkowo musi być aktualizowany i zaopiniowany przez wyznaczone rozporządzeniem MRiRW jednostki naukowe, przedstawicieli GDOŚ i samorządu wojewódzkiego. Jego działalność, oprócz zwykłych organów (przykładowo Urząd Skarbowy, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Państwowa Inspekcja Pracy, Sanepid, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, Najwyższa Izba Kontroli) podlega dodatkowo kontroli między innymi:
Obie edycje V Drużynowych Mistrzostw Polski w Łowiectwie podwodnym już za nami.
Młodzi, przystojni, wysportowani. Setki godzin poświęconych na treningi, musiało dać zamierzony efekt. Punktowa dominacja nad rywalami.
ZIMORODKI w składzie Maciej Dobek, Denis Ignatchenko, Mirosław Pawliszyn, Drużynowymi Mistrzami Polski w Łowiectwie Podwodnym 2019 r.
Drugie miejsce zajęła drużyna Hunter Sub 1 w składzie: Krzysztof Cybulski, Krzysztof Mazurek i Marek Ziomek.
Trzecie miejsce zajęła drużyna Polska Północna w składzie Bogusław Marczak, Jan Więcławski.

W majowej wyprawie na wyspę wyspę Langeland wzięli udział Sebastian Tabaczyk, Krzysztof Cybulski, Maciej Jaworski, Marek Ziomek, Grzegorz Cybulski, Jacek Malinowski i Michał Paczkowski.
Czterodniowy trening umożliwił osiągnięcie dobrych miejsc w dwódniowych późniejszych zawodach Langeland Cup 2019.
W galerii prezentujemy zdjęcia uczestników tej wyprawy i zawodów.

Od trzech lat w stolicy Danii - Kopenhadze, na cieśninie Oresund, która dzieli Szwecję i Danię, odbywają się zawody Scorpena Cup zyskujące z roku na rok coraz większą popularność. Pojechaliśmy na te zawody w mocnym składzie, a dokładniej w dwóch drużynach: pierwsza - Grzegorz Gołąbek, Jacek Malinowski, Marek Ziomek oraz druga - Krzysztof Cybulski, Filip Kacprzak i ja.
Scorpena Cup to zawody jednodniowe. Polowanie odbywa się z wykorzystaniem łodzi, na duńskim terytorium cieśniny Oresund, na północ od mostu łączącego Kopenhagę i szwedzkie Malmo. Każda 3 osobowa drużyna dysponuje własną łodzią, a podczas polowania, ze względów bezpieczeństwa, w każdym momencie na pokładzie musi znajdować się minimum jedna osoba.
W tym roku na Scorepna Cup wystartowało aż 107 zawodników i zawodniczek, w 35 trzyosobowych drużynach, bez podziału na kategorie.
Uczestnicy reprezentowali aż 15 państw z całego świata: Danię, Szwecję, Norwegię, Finlandię, Polskę, Łotwę, Rosję, Hiszpanię, Włochy, Francję, Republikę Południowej Afryki, Wielką Brytanię, Australię, Kubę oraz USA.
Relację z rundy jesiennej Drużynowych Mistrzostw Polski zacząć należy od podziękowań dla Prezesa. Grzesiu, gdyby nie twoje kilkumiesięczne dręczenie mojej osoby, niniejsza relacja pewnie nigdy by nie powstała :-)!
Rokowania, przed tymi zawodami nie były pomyślne, biorąc pod uwagę wyniki rundy wiosennej. W klasyfikacji drużynowej nasz team HunterSub2 zajmował piąte miejsce, w klasyfikacji indywidualnej było jeszcze gorzej :-(. Aż szkoda wspominać!!!!! Widoki na pudło były mizerne. Na szczęście w sporcie wszystko jest możliwe, a że żołnierz nigdy się nie poddaje i walczy do samego końca - runda jesienna przyniosła nieoczekiwany zwrot akcji.
Wracając jednak do początku, wyprawę na zawody zacząłem od odwiedzenia grobu naszego kolegi, Piotrka Kurowskiego, dla którego terenami łowieckimi były okoliczne jeziora, między innymi Ińsko i Woświn, które jak się później okazało, były areną zmagań łowców biorących udział w tych mistrzostwach. Przyjazd, szybkie zakwaterowanie w ośrodku wypoczynkowym Woświn i już można było wpaść w wir żartów i opowieści łowieckiej braci. Zawsze cieszy widok starych kompanów. Jak zawsze wieczorem odbyła się odprawa, na którą każdy czeka z niecierpliwością, by dowiedzieć się na którym akwenie odbędzie się rywalizacja. W tym roku, ze względu na słabą widoczność jeziora Woświn, padło na Ińsko. Był to dobry znak, bo Ińsko bywa dla mnie łaskawe. Jak się później okazało, tym razem również mnie nie zawiodło.
Zgodnie z przyjętą tradycją, każdy zwycięzca zawodów organizowanych przez Stowarzyszenie Spearfishing Poland powinien napisać artykuł opisujący swój start. Tradycyjnie zatem, choć z niemałym opóźnieniem, przedstawiam Wam mój pierwszy występ w sezonie 2018. A było tej wiosny wyjątkowo gorąco ….
Jak większość z nas, także i ja z niecierpliwością wyczekiwałem pierwszych wiosennych zawodów, rozgrywających się w naszych bardzo nieprzewidywalnych wodach śródlądowych. Choć wróciliśmy już z Danii, przywożąc jako Reprezentacja Polski całkiem przyzwoite trofea, nadszedł czas na nie mniej emocjonujące rozgrywki krajowe. Tegoroczną areną wiosennych zmagań zostały jeziora Lipie oraz Osiek, nieopodal Dobiegniewa.
Będąc w drodze na zawody zastanawiałem się, co zastanę na miejscu? Jechałem bowiem w zupełnie nieznany mi teren. Nigdy w tych jeziorach nie pływałem, ani nie polowałem. Zapowiadało się zatem bardzo ciekawie, ale nim jeszcze dojechałem na miejsce, pogodziłem się już z faktem pełnej porażki. Nieznana woda więc mogę trafić na pustynię. Jedno jednak założenie nie opuściło mnie aż do samego końca zawodów – po świetnej zaprawie w Danii trzeba maksymalnie wykorzystać dobrą formę i najlepiej od razu przestawić się w tryb „bojowy”.



